My, dzieci z dworca ZOO

Christiane Felscherinow

 




 Autor:  Marta K. III a

 Data:  2014-10-21 19:22:24


 
Ile to razy młody człowiek ma okazję usłyszeć, że narkotyki i inne używki są złe? Może się wydawać, że zwyczajnie za dużo. Telewizja, ulotki, rodzice, nauczyciele, ksiądz, pastor, gwiazda filmowa, piosenkarz. Kto by to nie był w większości zgodzi się ze stwierdzeniem, iż to zwyczajnie szkodzi. A może jednak nie? Christiane Felscherinow nie ocenia i to chyba tak bardzo mi się w tym utworze spodobało. Opowiada swoją historię brutalnie, bez jakichkolwiek ulg. Wstrząsająca, dosłowna i uderzająca w czytającego nie wypowiada jasno swojego stanowiska na ten temat. Wielokrotnie spotkałam się z twierdzeniem, iż książka ta bardziej zachęca do sięgnięcia po narkotyki niż zniechęca do ich zażywania. Moim zdaniem to bzdura. Młoda dziewczyna, która stoczyła się na przysłowiowe dno, kierowała się właśnie uzależnieniem, a raczej ono kierowało nią. Stała się marionetką, zatraciła samą siebie na drodze popularności. Nie było już żadnej konkretnej osoby.Cielesna powłoka, pragnęła tylko zaspokojenia wewnętrznego błagania własnej podświadomości o więcej. Czy ktokolwiek chciałby to przeżyć? Nie sądzę. Lubimy mieć wybór, władzę nad własnym życiem. Taka jest ludzka natura. Równie dobrze ktoś może zostać zachęcony tą lekturą do pójścia (w mojej opinii) w złą stronę. Nie wolno jednak twierdzić, że sam jej przekaz taki jest. Utwór przypomina mi pamiętnik. Nie wiem dlaczego, ale takie były po prostu moje odczucia. Czułam, że to nie tylko historia, o nie. To było raczej słuchanie relacji kogoś, kto opowiada o ważnych dla siebie przeżyciach nie mówiąc, czy to było dobre lub złe. To zwyczajnie się wydarzyło i trzeba się z tym pogodzić. Prawdziwe i dramatyczne sceny,których nikomu nie życzyłabym przeżyć, widzi się, słyszy i doznaje podczas zapoznawania się z każdą kolejną kartką. Książka nie jest pewnie idealna pod względem języka, nie nadaję się dla ludzi o słabych nerwach, ani takich, którzy nie potrafią spojrzeć na nią z dystansem. Mimo to znajdzie się grono osób wiernych czytelników. Dla jednych będzie to przestroga, lepsza niż pogaduszki jakich się nasłuchali, dla innych zachęta do spróbowania czegoś nieznanego i ryzykownego. Każdy jednak zdobędzie pewną wiedzę i co najważniejsze będzie miał wybór. Cenię sobie ten utwór głównie przez to, że jej niejasny, często krytykowany przekaz, zostawia nam miejsce na rozmyślanie i analizowanie naszej postawy moralnej i uczuć, bo utwór nie należy do lekkich i nie powinien przejść w naszym życiu bez echa. Mam nadzieję, że innym też uda się zobaczyć w książce pani Felscherinow coś więcej niż "bezmyślnych ćpunów".