220 linii

Małgorzata Gutowska-Adamczyk

 




 Autor:  Klaudia S. II a

 Data:  2014-04-09 09:32:17


 
Książki pani Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk poleciła mi pani w bibliotece. Za namową, sięgnęłam po utwór "220 linii".Książka ta opowiada o gimnazjaliście Mikołaju, dla którego zwykła karta autobusowa staje się przepustką do świata jakiego wcześniej nie znał. Fabuła porusza wiele problemów nastolatków -lojalność,miłość,równość,przyjaźń. Czytając tę książkę, można znaleźć odpowiedź na wiele naszych pytań i problemów. Spodobała mi się ze względu na fabułę i wydarzenia jakie rozgrywają się w życiu bohatera.Pani Małgorzata zachwyciła mnie stylem pisania,znajomością naszej natury i rozterek,realizmem całej historii co sprawiło,że poczułam się tak, jakbym to ja była Mikołajem.Polecam ten utwór każdemu nastolatkowi,ale także i rodzicom.Dlaczego dorosłym?Po przeczytaniu tej książki mogą się zbliżyć do swoich dzieci,poznać ich lepiej.Więź między dzieckiem a mamą lub tatą stanie się większa niż kiedykolwiek.Gorąco zachęcam!



 Autor:  Marta K. II a

 Data:  2014-02-24 07:41:04


 
Małgorzata Gutowska-Adamyczyk to jedna z nielicznych polskich pisarek, która naprawdę mnie zachwyciła i to nie tylko książką "220 linii" - mimo, że właśnie tę uznaję za najlepszą. Jest to kontynuacja "110 ulic", ale bliżej poznajemy Mikołaja, drugiego z braci. Chłopak staje przed trudami życia, których się nie spodziewał. Odnajduje swoją nową pasję, odkrywa znaczenie słowa przyjaźń i miłość, a także, dzięki karcie miejskiej, poznaje bliżej okolicę swojego miejsca zamieszkania. To wspaniała, a zarazem zrozumiała dla młodzieży historia o przeżywaniu upadków towarzyszącym dorastaniu jak i zbliżaniu się ku dorosłości. Główny bohater przeżywa wszystko to, co osoby w podobnym wieku. Szuka własnej drogi, miejsca i celu, które okazują się inne od jego wcześniejszych wyobrażeń. Akcja książki, choć z początku jest trochę nijaka, rozwija się po pewnym czasie, aby potem czytelnik nawet nie mógł zauważyć, że jego przygoda z braćmi Wierzbickimi po dwóch częściach musi się skończyć. Nie ma drugiej takiej powieści, w której linie autobusowe stają się małym rajem, a miejsca, w które są w stanie nas zawieźć to nieodkryte lądy, które trzeba zbadać. Kolejnym plusem książki jest to, że nadaje się także dla dorosłych. Rzeczywiście pisana bardziej "luźnym" językiem jednak jej tematyka nie jest łatwa. Każdy może wynieść z niej coś innego bez względu na wiek. Dorosły może trochę bliżej pozna punkt widzenia nastolatka, a ten drugi zrozumie, że życie nie jest jedną wielką zabawą. Lektura nie jest idealna, bo wielokrotnie jesteśmy w stanie przewidzieć dalsze zdarzenia. Mimo wszystko nie niszczy to odbioru - opisy przeżyć jak i niezwykłe tytułu rozdziałów rekompensują tę stratę. Jest godna polecenia wszystkim marzycielom jak i tym, którzy korzystają z transportu publicznego, czy też kochają muzykę. Postacie napotykane przez Mikołaja są nam dziwnie znajome. Kto jednak powie, że kiedyś ich nie spotkaliśmy? Nigdy nic nie wiadomo. Historia, w której karta miejska staje się kluczem do nowych przeżyć to pomysł niesamowity. Prosta opowieść staje się przejmująca i wciągająca. Uważam, że każdy powinien ją poznać. Sama dawno znudziłam się książkami obyczajowymi, a powieści tej właśnie autorki to jedyne, do których mimo upływu czasu lubię wracać. Za każdym razem lepiej rozumiem bohatera i jego uczucia, oraz tok myślenia. Staje się przyjacielem i sądzę, że jest duża szansa iż dla wielu również okaże się kimś takim. Polecam poznać także pierwszą część - "110 ulic". Obie są tak samo ciekawe i uczą prostych, a czasami niezauważalnych rzeczy. Wystarczą dobre słowa, by coś skomplikowanego okazało się dla nas oczywiste. Niczym uderzenie pałeczki w talerz perkusji odbijające się echem...